Historie Rodzin

Szlachetna Paczka to ludzie. I ich historie. Dziesiątki tysięcy prawdziwych historii rodzin w potrzebie, dzieci z Akademii Przyszłości, wolontariuszy czy Darczyńców. Z jednej strony to opowieści o biedzie, chorobach i zmaganiach, z drugiej - opisy marzeń, przemian, życiowych zwycięstw i... magicznych, wzruszających momentów dostarczenia Paczek.

Reklama

Paczka zmienia historie na dobre - poznaj kilka z nich.

 

Reklama

KIEDY TO BYŁO

Nie mają nadziei, nie mają perspektyw, żyją z dnia na dzień. Niczego dla siebie nie chcą, z niczego też nie są dumni, mają po prostu dosyć. Chorób, na które cierpią ich dzieci, nie da się wyleczyć. Nie da się ich nawet zahamować. Łudzili się i walczyli przez wiele lat. Dzisiaj nie mają już siły. Po długim namyśle odpowiadają: - Lubię gotować i grać w szachy (on). – Lubię czytać i słuchać muzyki poważnej (ona). Ale zaraz zmieniają „lubię” na czas przeszły. Bo kiedy to było? Marta i Piotrek mają 14 i 15 lat i są niepełnosprawni fizycznie i umysłowo. Ich rodzice dobiegają 50-ki. Najbliższy wydatek, jaki ich czeka, to materace. Sąsiedzi skarżą się, że z mieszkania wciąż dochodzą hałasy (coraz starsze dzieci coraz mocniej rzucają przedmiotami i uderzają nimi w podłogę) i jeśli się to nie zmieni, będą się domagali, by się z niego wynieśli.

Kiedy to było

WYGRAĆ Z RAKIEM

Rak dręczy rodzinę pani Magdaleny od kilku lat. Najpierw zmarł jej teść, potem ukochany syn, a teraz i ona zmaga się z rakiem piersi. Jakby tego było mało, rok temu w ich domu wybuchł pożar, który spowodował poważne obrażenia drugiego syna i dotkliwe straty materialne. Dzięki życzliwości sąsiadów i pomocy najstarszych dzieci rodzinie udało się wyremontować część budynku, ale nauczona złym doświadczeniem pani Magda woli nie wybiegać daleko w przyszłość. Zależy jej przede wszystkim na zdrowiu i pracy. Reszta może się ułoży.

Wygrać z rakiem

LAWINA

Jeszcze kilka lat temu ze wszystkim sobie radzili. Ona była fryzjerką, on pracował na budowie. Lubili to, wspierali się i bardzo kochali swoją córkę. Problemy pojawiły się nagle i naraz. Ona zaczęła tracić wzrok, przez co nie jest w stanie dalej pracować w swoim w zawodzie. On uległ wypadkowi, który spowodował długotrwałe problemy z kręgosłupem. U ich córki zdiagnozowano natomiast poważne problemy z oskrzelami. Jej trudności z oddychaniem okazały się jednak na tyle poważne, że wymaga stałej opieki, dlatego ojciec zrezygnował z zarobku i stał się – jak sam o sobie mówi – kurą domową. Żyją z jednej pensji i wsparcia programu 500+. Nie stać ich na remont (łazienka jest w ruinie), większość domowego budżetu pochłaniają wydatki na leki. Marzą, by już nie musieli prosić o pomoc.

Lawina

BILANS

Ma: 65 lat, migotanie przedsionków, problemy z mówieniem (po udarze mózgu), dzieci rozsiane po całej Polsce, 1100 zł emerytury.  Nie ma: mieszkania (wynajmuje), łazienki, bieżącej wody, kanalizacji, męża (po długiej chorobie zmarł 10 lat temu), ciepłych bamboszy, kołdry na zimę, marzeń, nadziei na lepszą przyszłość.  Wolontariuszka napisała o niej: „Nie załamuje się, jest bardzo pozytywna i mimo tego wszystkiego, co jej się wydarzyło, dzielnie kroczy przez życie”.

ROZPROMIENIONY

Pan Maciej z niepokojem myśli o każdej uroczystości, w której bierze udział Julia. Nie stać go na garnitur, w którym wyglądałby dość elegancko. Nie stać go też na wiele innych rzeczy, mimo to robi wszystko, by przychylić córce nieba. Po tym jak matka dziewczynki porzuciła rodzinę i przestała się interesować córką, wychowuje ją sam. Na co dzień przytłoczony obowiązkami i szukaniem okazji, by dorobić do pensji (ponad połowę zarobków pochłaniają koszty wynajmu mieszkania), gdy zaczyna opowiadać o Julii, promienieje. Dziewczyna chodzi do trzeciej klasy i trenuje lekkoatletykę. Marzy o tym, by wspólnie z tatą pojechać kiedyś na mecz reprezentacji Polski w piłce nożnej. A jeszcze lepiej – na mecz Barcelony.

UCIECZKA

Kiedyś była szczęśliwa i kochana. Po urodzeniu syna z dziecięcym porażeniem mózgowym i padaczką lekooporną wszystko się zmieniło. Rodzina zaczęła ją oskarżać, że to przez nią syn urodził się chory. Nie wytrzymała. Przy wsparciu opiekunki socjalnej podjęła decyzję, że wyprowadza się z synem z toksycznego domu. Teraz zajmują malutki pokój z kuchnią i łazienką w mieszkaniu chronionym. Pani Magdalena cały czas czyta i dokształca się na temat choroby syna. Wierzy, że marzenia się spełniają i że Kuba kiedyś wyzdrowieje.

ŻYCIE DO ZMIANY

Oboje są w lekkim stopniu niepełnosprawni intelektualnie. Mają ok. 30-ki, mieszkają razem i są rodzeństwem. Marzą o tym, żeby ich tata przestał pić, awanturować i by czasem mogli liczyć na jego wsparcie. Teraz nie mogą. Mimo prób nie udało im się też znaleźć pracy. Monika jest z ich dwójki nie tylko starsza, ale i lepiej zorganizowana. To na niej spoczywa większość obowiązków związanych z prowadzeniem domu. Niestety w ostatnim czasie mocno podupadła na zdrowiu. Na razie stara się to ukrywać przed swoim bratem, bo Maciej jest od niej zależny i sam nie poradzi sobie w życiu. Co musiałoby się zmienić w ich życiu, żeby sytuacja się poprawiła? – Wszystko – mówi Monika.

NIETYPOWY

Pan Janusz jest mechanikiem samochodowym. Ma 51 lat, cukrzycę i niedawno się rozwiódł. Typowe? Najwyżej do chwili, w której okazuje się, że to on samotnie wychowuje 3-letniego Staszka, a była żona nie chce mieć z nimi nic wspólnego. Żyją skromnie, ale entuzjazm i uśmiech na twarzy trzylatka są w stanie wynagrodzić naprawdę wiele. Koszty leczenia (oprócz cukrzycy, pan Janusz ma również problemy z trzustką), utrzymania mieszkania, przedszkola i wydatki na życie sprawiają, że ojciec nie jest w stanie nic zaoszczędzić, ale i tak wierzy, że w końcu uda mu się jakoś zebrać pieniądze na wspólny wyjazd na wczasy. I w to, że wychowa syna na dobrego człowieka.

Nietypowy

PACZKA W IRAKU

Farook Gabreel Behnam (42 lata) marzy o tym, by posłać swoje dzieci do szkoły. Ma ich troje i na razie go na to nie stać. Wraz z żoną mieszkają w miejscowości Bashiqa, z której uciekli 5 sierpnia 2014 roku po ataku ISIS. Znaleźli wtedy schronienie w irackim Kurdystanie, jednak zaraz po wyzwoleniu Bashiqi postanowili wrócić. W miejscu, gdzie znajdował się ich sklep z odzieżą dla dzieci, zastali pogorzelisko. Pomieszczenie zostało doszczętnie spalone przez terrorystów. Farook znalazł tymczasową pracę, ale jego głównym celem od początku było i jest wyremontowanie sklepu i jego ponowne otwarcie.

PROWIZORYCZNE ŻYCIE

Był rolnikiem. Pląsawica Huntingtona odebrała mu zdolność do pracy i utrudniła codzienne funkcjonowanie do tego stopnia, że rodzinę to przerosło. Żona złożyła pozew o rozwód, a sąd zobowiązał go płacenia alimentów. Pan Antoni musiał się wyprowadzić. Zamieszkał w pomieszczeniach gospodarczych, które pozostały po jego rodzinnym domu. Prowizoryczne mieszkanie ogrzewa nieszczelny piec typu „koza”. Mężczyzna niedawno zaczął opiekować się końmi swojego znajomego i to one na co dzień dotrzymują mu towarzystwa. Marzy, by odzyskać kontakt z dziećmi.

Prowizoryczne życie

BĘDZIE LEPIEJ

Pani Marlena chciałaby się nie martwić o jutro i marzy o powrocie do pracy jako pomoc kuchenna. Na razie brakuje jej wszystkiego: żywności, środków czystości, wyposażenia mieszkania. Jej i jej córce. Zuzia zachorowała siedem lat temu. „Ostra białaczka limfoblastyczna” brzmiało jak wyrok. Na szczęście dziewczynka okazała się bardzo silna. Dziś może już właściwie normalnie funkcjonować i chodzić do szkoły. A jej mama – stopniowo porządkować swoje sprawy i próbować ustabilizować sytuację finansową. To, że w opiece nad córką nie może liczyć na niczyją pomoc, nie ułatwia, ale skoro przeszły w życiu już tyle, poradzą sobie i z tym. Będzie lepiej.

DZIELNY DZIADEK

Pan Marek ma 65 lat i oprócz tego, że zajmuje się niepełnosprawnym synem, Maćkiem, ma pod opieką także dwoje 9-letnich wnucząt. Ich rodzice przestali się nimi interesować, dlatego dziadek wziął sprawy w swoje ręce: Anię wozi na tańce, a Krzysia na treningi piłki nożnej, do której chłopak ma nie tylko serce, ale i talent. Żyją skromnie, ale bardzo się kochają i są dla siebie nawzajem ogromnym wsparciem. Od darczyńców otrzymali m.in. rozkładaną kanapę. – Dzieci już dawno wyrosły ze starej, a na nową nie było mnie stać – mówi pan Marek. Gdy wolontariusze pomagali mu rozpakowywać paczki, na każdą rzecz podarowaną specjalnie dla niego, reagował w podobny sposób: - Oj, nie trzeba było, to lepiej będzie dla Maćka. 

ONE NIE ROZUMIEJĄ

Gdy pani Krysia zaczęła otwierać podarowane jej paczki, łzy ciurkiem lały się jej po policzkach. Nie mogła uwierzyć, że to wszystko dla niej, cieszyła się i dziękowała. Ale trzymała fason. "Rozkleiła" się zupełnie, dopiero gdy w jednym z pudeł znalazła karmę dla swoich piesków. - Nareszcie będę im mogła dać coś, co lubią, zamiast faszerować je margaryną z chlebem! - zawołała. - One nie rozumieją, że na co dzień nie mam dla nich nic innego. A tak bym chciała.

One nie rozumieją

WSTYD

Ma: 65 lat, migotanie przedsionków, problemy z mówieniem (po udarze mózgu), dzieci rozsiane po całej Polsce, 1100 zł emerytury.  Nie ma: mieszkania (wynajmuje), łazienki, bieżącej wody, kanalizacji, męża (po długiej chorobie zmarł 10 lat temu), ciepłych bamboszy, kołdry na zimę, marzeń, nadziei na lepszą przyszłość.  Wolontariuszka napisała o niej: „Nie załamuje się, jest bardzo pozytywna i mimo tego wszystkiego, co jej się wydarzyło, dzielnie kroczy przez życie”.

NA DOBRE I NA ZŁE

Gdy pan Jerzy zachorował na miażdżycę, jego życie zaczęło przypominać zły sen. Najpierw amputowano mu obie nogi, a gdy jego żona porzuciła pracę, aby się nim opiekować, zostali wyrzuceni z mieszkania. Dziś żyją w lokalu komunalnym. Myją się w miskach. A jednak mają się do czego budzić. Mało tego – są z siebie dumni. Że przetrwali tę próbę. Że ciągle są razem. Że ich miłość jest silniejsza niż wszystko.

KOCHAJĄCY DOM

Brat - chory na epilepsje. Jego choroba wciąż się pogłębia. Matka – cierpi zapalenie stawów. Ma problemy z poruszaniem się. Ojciec? Nie żyje. Tak wygląda rzeczywistość pani Teresy. Kobieta cały swój czas poświęca na to, by stworzyć rodzinie kochający dom. Nie jest to łatwe, bo jej brat wymaga całodobowej opieki, a po śmierci ojca, nie ma kto zająć się gospodarstwem. Co daje jej siłę? Wiara. Że będzie lepiej, że ktoś im pomoże.

CIEPŁA NOC

Pani Teresa marzy o tym, żeby było jej ciepło. Na razie ogrzać może się tylko w nocy. Pomieszczenie – bo trudno je nazwać domem – w którym mieszka wraz z dwójką dorosłych synów, składa się z jednego małego pokoju i przedsionka, którego dach grozi zawaleniem. Łazienka? Czasem prysznic u sąsiada. Kuchnia? Metalowy piec pod ścianą opalany węglem i drewnem. Ale wyłącznie w nocy, żeby zaoszczędzić. Potrzebują właściwie wszystkiego. Od jedzenia, przez środki czystości, po opał. Młodszy syn pani Teresy, potrącony wiele lat temu przez pijanego kierowcę, do dziś pozostaje niepełnosprawny i niezdolny do pracy. Starszy, cierpiący na przewlekłą chorobę nerek, pracuje jako magazynier i jako jedyny z ich trojga zarabia. A jej emerytura? 830 zł na miesiąc.

Ciepła noc

DLA KOGO?

604 zł z MOPS-u, a do opłacenia - mieszkanie, żywność i leki. Chora na cukrzycę oraz miażdżycę pani Monika najbardziej chciałaby odzyskać kontakt ze swoim wnuczkiem. Straciła go na drodze sądowej, gdy leżała chora w szpitalu. Na pytanie, czy chce się jeszcze czegoś nauczyć, odpowiada, że nie. Nie ma dla kogo.

PROSTA HISTORIA

Agnieszka ma 34 lata i chorobę kręgosłupa, która zmusiła ją do rezygnacji z pracy. Znalazła inną, dorywczą. Za 600 zł miesięcznie. Ponad połowę z tego płaci co miesiąc za wynajmowany pokój. Leki przeciwbólowe też nie są za darmo. Na szczęście nie musi już kupować tych na depresję. Jest sama. Przed zimą w jej szafie brakowało nawet ciepłej kurtki. Haftuje, czyta i – choć niektórym trudno to zrozumieć – ciągle się uśmiecha.

Prosta historia

Z HUMOREM

W 2018 roku pani Zofia marzy o bieżącej wodzie. Ma 80 lat i mieszka samotnie w niewielkim domku na wsi w Wielkopolsce. Choruje na cukrzycę i nadciśnienie, a odkąd przeszła udar, ma trudności z poruszaniem się. Kilka lat temu została okradziona – złodzieje splądrowali jej mieszkanie i zabrali sporo oszczędności. Lubi śpiewać i czytać. Na co dzień, mimo wszystkich trosk, nie opuszcza jej dobry humor. Po odliczeniu stałych kosztów utrzymania (mieszkanie, leki, dopłata do wizyt opiekunki z Ośrodka Pomocy Społecznej) z emerytury wynoszącej 1080 zł na życie zostaje jej 200 zł.

Z humorem

PRZEŻYĆ TO JESZCZE RAZ

Pan Zenon i pani Czesława są ze sobą od 54 lat. To miłość, jaka nie zdarza się często. Miłość, która sprawia, że od ponad pół wieku codziennie chcą być dla siebie lepsi i wciąż nawzajem się inspirują. Mają pasje. Pan Zenon ukończył szkołę muzyczną i wciąż kocha grać na skrzypcach, a pani Czesława w każdej wolnej chwili czyta książki. Oboje chorują. Niewydolność oddechowa, miażdżyca, parestezja – lista jest długa. Dzieci mieszkają daleko, z roku na rok odwiedzają ich coraz rzadziej, a oni... wciąż marzą. Najbardziej do domu przydałaby im się nowa pralka, ale oni chyba bardziej woleliby co innego. Jeszcze raz wspólnie wybrać się do teatru lub na operetkę i znów poczuć się jak w czasach swojej młodości.

NAWAŁNICA

Chciałaby robić to, co lubi: zaprawiać owoce i warzywa z ogródka, posprzątać sobie. Ale nie ma siły. W wieku 66 lat swoje działania ogranicza do jednej rzeczy: walki z bólem. Ma martwicę tkanki w nodze, problemy ze wzrokiem, ciśnieniem i chore serce. Do tego wszystkiego w ubiegłym roku nawałnica zniszczyła komin w jej domu. By zapłacić za jego naprawę, pani Maria wzięła kredyt – 2000 zł. Spłaca, ale comiesięczna rata nie pomaga w gospodarowaniu budżetem, który wynosi 840 zł. Renta musi jej wystarczyć na wszystko. Marzy o tym, by jeszcze trochę być samodzielną.

Nawałnica

BYĆ SAMODZIELNĄ

„Lubiłam kiedyś robić na szydełku, teraz trzęsą mi się ręce”. Pani Zuzanna jest chora na parkinsona, a od kiedy zmarła jej mama, ma także problemy finansowe. Nie jest w stanie umyć okien, wybrać ubrań czy ugotować obiadu. Mimo tego stara się być samodzielna i jest z tego bardzo dumna. Chciałaby móc sama o siebie zadbać, bo od śmierci mamy nie ma już nikogo, kto mógłby to zrobić.

CÓRKA TEŻ NIE POMOŻE

Pani Krystyna nie ma warunków na marzenia, więc nie zastanawia się nad tym, jakie by one były, gdyby je miała. Co do przyszłości natomiast, to się jej obawia. Siedem lat temu przeszła udar mózgu i z trudem chodzi. Mąż choruje na przewlekłą niewydolność płuc i stale przebywa pod respiratorem. By dojechać do szpitala, musi wypożyczać przenośną butlę tlenową. Jest jeszcze córka, ale nie pomaga schorowanym rodzicom, bo właśnie przyjmuje „chemię” z powodu glejaka mózgu. Kiedyś – ale kiedy to było? – pani Krystyna lubiła szyć i zajmować się gospodarstwem. Była też dumna z córki, bo jako pierwsza w rodzinie skończyła studia. A dzisiaj? Przydałby się może nowy tapczan, dla męża. Chociaż – czy to coś zmieni?

ZŁOTA RĄCZKA

Wiertarka, wkrętarka, frezarka, nowiutki zestaw kluczy nasadowych. Dla kogo takie prezenty? Oczywiście – dla "złotej rączki", czyli mamy samotnie wychowującej syna. W domu potrafi dokonać cudów, wszystko robi sama, do remontu też nie musi nikogo prosić. Twarda kobieta, która mimo przeciwności losu wie, że w jej życiu wciąż najwięcej zależy właśnie od niej. Gdy otwarła dołączony do narzędzi i pozostałych prezentów list od Darczyńców (małżeństwa z córką) - pękła. Poszła do kuchni i zaczęła płakać.

Złota rączka

ZROBIŁ SIĘ NIEPORZĄDEK

Ma dopiero 64 lata, ale marzenie pozostało jej już tylko jedno: żeby nie bolało. Chciałaby nadal pracować, pisać, malować, rysować, ale nie jest w stanie. Nie radzi sobie z tym, co ją spotkało. Z bólem. Ciała i duszy. Od lat cierpi na postępujące zwyrodnienie kręgosłupa oraz schizofrenię. Jest dumna z wnuków i córki, która wspiera ją na co dzień i pomaga w robienia zakupów, lecz nie wierzy, by w życiu mogło spotkać ją jeszcze coś dobrego. Coraz mniej dba o porządek, który kiedyś tak bardzo ceniła i który ją uspokajał. Już nie uspokaja. A ona - gaśnie.

HERBATA

Mirek od siódmego roku życia opiekował się sparaliżowaną mamą. Każdego dnia, dzień w dzień, przez dziesięć lat robił jej herbatę o poranku, rozmawiał, pielęgnował. Umarła, kiedy miał siedemnaście lat. Dzisiaj ma dwadzieścia siedem lat i marzy o założeniu rodziny. - Gdy weszliśmy do mieszkania, pan Mirosław zanim otworzył paczki, najpierw zaproponował nam herbatę - wspomina wolontariuszka.

Herbata