​Życie za mniej niż 6 zł dziennie... Historia pana Władysława

Ma 80 lat, nie ma rodziny i mieszka na skraju lasu. Na życie musi mu wystarczyć mniej niż sześć złotych dziennie. - A to nie ma już bardziej potrzebujących? - zapytał wolontariusza Szlachetnej Paczki, gdy ten odwiedził go po raz pierwszy jesienią zeszłego roku.

Drewniana chałupa pana Władysława, która wygląda, jakby miała wytrzymać do najbliższej wichury, ale ani dnia dłużej, jest jednym z blisko 17 tys. domów i mieszkań, w których, pomimo biedy, w grudniu ubiegłego roku coś się zmieniło. I to na dobre. 

Reklama

Z przygotowaną przez darczyńców pomocą o łącznej wartości 47 mln zł dotarli tam wówczas wolontariusze jednego z najskuteczniejszych programów społecznych w Polsce - Szlachetnej Paczki. Przywrócili wiarę, dali nadzieję i wnieśli w życie kilkudziesięciu tysięcy osób trochę miłości. By zmiana, która się dokonała, była trwała, wolontariusze odwiedzają rodziny również po finale projektu, wspierając je i towarzysząc im w podejmowaniu nierzadko trudnych decyzji.

Wanna bez kolumnady

Obity z zewnątrz łatami z papy dom pana Władysława to jeden pokój i kuchnia, w której wisi kalendarz ze zdjęciami koni. Łazienki brak, podobnie jak bieżącej wody. Na podwórku stoi za to solidnych rozmiarów wanna. Zardzewiała, ale pełni swoją rolę. Pan Władysław nabiera do niej wody z pobliskiej studni, gdy chce zrobić pranie, ale nie pogardzi również deszczówką. Z powodu niedowładu ręki manewrowanie korbą, by opuścić na dno, a potem wybrać na powierzchnię zawieszone na grubym łańcuchu wiadro, to dla 80-letniego mężczyzny spore wyzwanie.

Całe szczęście, że są sąsiedzi. Pomagają wykupić leki na nadciśnienie, czasem zrobią zakupy, przyjdą pogadać.

Gdy ich nie ma, pan Władysław przesiaduje w stajni. Choć "stajnia" to może określenie nieco na wyrost. Grunt, że jest wygodne. W towarzystwie ukochanego konia i kota na poprzecinanej głębokimi bruzdami twarzy mężczyzny pojawia się uśmiech. A nawet coś więcej: światło.

Coś do chleba

W skierowanym do potencjalnych darczyńców opisie sytuacji pana Władysława wolontariusz jako jego główną potrzebę wymienił lodówkę. Małą, żeby dało się ją zapełnić za 174 zł miesięcznie, bo tyle zostaje mu z zasiłku - jego jedynego źródła dochodu - po odliczeniu stałych kosztów utrzymania.

W dniu finału Szlachetnej Paczki w grudniu 2018 r. przed chałupą zaparkował wysoki van. Lodówka zmieściła się w nim bez problemu. Ze środka wysiedli wolontariusze i darczyńcy. Gospodarz przyjął ich w mocno zużytej, ale wciąż eleganckiej kufajce i kaszkiecie. Wyładowali paczki, mężczyzna nie krył wzruszenia i radości, że nie będzie już musiał przechowywać jedzenia za oknem, a potem wszyscy skierowali się do stajni. Bo dla konia też coś w paczkach było. I to nie suchy chleb, ale najwyższej jakości pasza.

Nic innego nie dałoby panu Władysławowi tyle szczęścia.

***

Szlachetna Paczka to jeden z największych i najskuteczniejszych programów społecznych w Polsce. Istnieje od 2001 r. i jest jedynym na świecie systemem pomocy bezpośredniej, który łączy ogromną skalę działania z tym, że konkretny człowiek wciąż pomaga w nim konkretnemu człowiekowi. Przez osiemnaście lat w działania Paczki włączyło się blisko 4 mln osób, a łączna wartość pomocy materialnej przekazanej ponad 150 tys. rodzin w potrzebie przekroczyła ćwierć miliarda złotych. Oprócz bezpośredniego wsparcia od darczyńców dla potrzebujących Szlachetna Paczka, która działa przez cały rok, organizuje również programy profesjonalnej, niekoniecznie materialnej, pomocy skierowanej do poszczególnych grup - Paczkę Seniorów, Paczkę Lekarzy i Paczkę Prawników.

Przekaż 1 proc. podatku na rzecz Stowarzyszenia Wiosna, by Paczka nadal mogła zmieniać historie ludzi w potrzebie. Ludzi takich jak pan Władysław. Zobacz, jak to zrobić.

Reklama