Polska bieda. Prawda, która uwiera

Ponad 2,1 mln dzieci w Polsce jest zagrożonych ubóstwem, 20 proc. rodzin objętych programem Szlachetnej Paczki nie ma w domu łazienki, a w co piątej rodzinie miesięczny dochód na osobę nie przekracza 200 zł - wynika z "Raportu o biedzie" opublikowanego przez Szlachetną Paczkę. Cytowani w raporcie potrzebujący, zapytani o szczególne upominki, jakie chcieliby otrzymać, najczęściej wymieniają przedmioty, które dla wielu mogą się wydawać "zwykłą rzeczą"... Marzą o kawie, ptasim mleczku, perfumach, czajniku elektrycznym albo pomarańczach.

"Raport o biedzie" został opracowany na podstawie doświadczeń wolontariuszy, a przede wszystkim ich bezpośrednich rozmów z beneficjentami Szlachetnej Paczki. To zbiór danych, opisujący najważniejsze problemy, z którymi zmagają się najubożsi Polacy.

Reklama

Wynika z niego m.in., że 1,2 mln dzieci jest w Polsce zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym, a 20 proc. rodzin objętych programem Szlachetnej Paczki nie ma w domu łazienki. Co piąta rodzina włączona do programu, w której żyje przynajmniej jeden chory czy niepełnosprawny, wydaje na leki 500 zł lub więcej. Dane zebrane przez wolontariuszy pokazują także, że w co piątej rodzinie średni miesięczny dochód na osobę wynosi nie więcej niż 200 zł. Oznacza to, że osoby w tej rodzinie mają do dyspozycji mniej niż 7 zł dziennie.

"Dzieje się magia". Trwa wielki finał Szlachetnej Paczki. Przez dwa dni w całej Polsce będą się działy cuda. Do kilkunastu tysięcy domów zapukają wolontariusze Szlachetnej Paczki. Przekażą rodzinom w potrzebie paczki z przygotowaną pomocą i dostarczoną wcześniej do magazynów przez darczyńców. 

8-9 grudnia to kulminacyjny moment tegorocznej edycji programu, tzw. weekend cudów, który od osiemnastu lat łączy Polaków i pomaga im zmieniać historie. Na dobre!

Na stronie Szlachetnej Paczki wciąż można wesprzeć Paczkę bezpośrednią wpłatą lub znaleźć tam inny sposób pomagania.

Przeczytaj historie osób i rodzin, które zostały włączone do Szlachetnej Paczki. 

"Chciałabym, żeby moi rodzice nie pili"

Od czasu do czasu Sara pozwala sobie na marzenia, ale zwykle twardo stąpa po ziemi. Ma 20 lat i jest niezwykle ambitna. Szkołę ukończyła z najlepszą średnią, zaczęła studia (pedagogika), tańczy, prowadzi zajęcia z zumby, uczy się szyć na maszynie, uwielbia rysować oraz malować i nie przestaje doskonalić języków obcych. W najbliższych planach ma zrobienie prawa jazdy. 

- Co zmieniłabym w swoim życiu? Chciałabym, żeby moi rodzice nie pili.

Niestety, na to nie miała wpływu. Sześć lat temu z powodu ich alkoholizmu wraz z dwójką młodszych braci trafiła do domu dziecka. Rodzice zmarli, a Sara została dla chłopaków jedyną bliską osobą, na której wsparcie zawsze mogą liczyć. 

- O czym marzę? Chciałabym mieć dom z ogródkiem, szczęśliwą rodzinę, dwanaścioro dzieci i pracować z młodzieżą. W krótszej perspektywie przydałyby się kurtka zimowa, nowe buty i mikser, żeby mogła czasem upiec ciasto dla braci.

Stracone życie

Na pytanie, z czego jest dumny, Robert nie umie odpowiedzieć. Urodził się z epilepsją, a wszystko, co miał w życiu ważnego, stracił. Najpierw - oko. Potem kontakt z synem, który po rozwodzie bardzo utrudnia mu była żona, choć płaci alimenty. Następnie narzeczoną, która zmarła krótko po zaręczynach. Wreszcie dom. W środku lata spłonął w pożarze wywołanym zwarciem instalacji elektrycznej. Próbując ratować dobytek, Robert doznał poważnych oparzeń rąk oraz pleców. Gmina zapewniła mu w zastępstwie barak, ale z przeciekającym dachem i bez przyłączenia do prądu. Zamieszkał w nim, ale babci nie mógł na to pozwolić. Na razie zatrzymała się kątem u rodziny, a Robert robi wszystko, by odbudować to, co zostało na pogorzelisku. Ma 36 lat. Wielu jego rówieśników uważa, że wciąż są młodzi i jeszcze wszystko przed nimi.

Zmierzch

Pani Aniela szydełkuje. To ją uspokaja. O marzeniach nie chce mówić, bo ich nie ma. Zresztą po co miałaby jeszcze marzyć? Marzyła kiedyś, ale życie zakpiło z jej planów. Syna straciła, gdy miał zaledwie cztery latka, kilkanaście lat później zmarł również jej mąż, jedyny człowiek, w którym znajdowała oparcie. Dziś ma 78 lat i 1158 zł renty, prawie nie widzi na jedno oko (wylew) i zdarza jej się, że idzie spać głodna. Wśród najpilniejszych potrzeb wymienia komplet nowych ręczników.

Przeciekająca lodówka

Razem mają 166 lat. Przeżyli wszystko. Z marzeń zostały im już tylko dwie rzeczy: wystarczająca ilość jedzenia i spłata kredytu. Jego miesięczna rata to ponad 2000 zł. Zaciągnęli go kilka lat temu, gdy ciężko zachorowała ich córka. Niestety, leczenie okazało się nieskuteczne i kobieta zmarła. Dziś pani Joanna i pan Stanisław mieszkają sami w starym, zaniedbanym domu. O remoncie nawet nie myślą, bo za co mieliby go zrobić? Nie stać ich nawet na wymianę przeciekającej lodówki. Zresztą - stara czy nowa, i tak często nie mają co do niej włożyć.

***

Na stronie Szlachetnej Paczki wciąż można wesprzeć Paczkę bezpośrednią wpłatą lub znaleźć tam inny sposób pomagania.

Reklama