"Poczułem się, jakby ktoś mnie okradł"

- Sztuka powinna inspirować, dawać do myślenia i prowadzić do odważnych decyzji – mówi Andrzej Lichota, malarz i rysownik, dyrektor artystyczny SZTUKI TERAZ, wyjątkowego projektu organizowanego przez Muzeum Narodowe w Krakowie oraz Stowarzyszenie Wiosna, znane z organizacji Szlachetnej Paczki, przy wsparciu Fundacji LOTTO.

20 lutego w Domu Aukcyjnym DESA Unicum odbędzie się aukcja ponad 100 dzieł znakomitych polskich artystów, które zostały wyselekcjonowane spośród ponad 800 propozycji przez grono wybitnych ekspertów i kuratorów, biorących udział w trzeciej edycji SZTUKI TERAZ. 

Reklama

- To doskonały moment, by rozpocząć swoją przygodę z kolekcjonowaniem sztuki - mówi w rozmowie z Interią Andrzej Lichota.

Rynek sztuki jest dzisiaj najdynamiczniej rozwijającym się segmentem inwestycji alternatywnych. Dzieje się tak m.in. dlatego, że inwestycja w dzieła sztuki to nie tylko lokata kapitału, ale też działanie, mogące mieć praktyczne przełożenie na efektywność pracowników. Jak wynika z badań przeprowadzonych ostatnio przez Business Committee for the Arts (BCA), 78 proc. badanych zauważa, że sztuka w miejscu pracy zmniejsza u nich poziom stresu, 77 proc. uznaje, że ma pozytywny wpływ na komunikację między poszczególnymi zespołami, a ponad dwie trzecie respondentów przyznaje, że obecność dzieł sztuki w biurze przekłada się na wzrost ich kreatywności.

Po co nam dzisiaj sztuka?

Andrzej Lichota: - Zanim odpowiem, czy możemy odwrócić to pytanie?

Spróbujmy.

- Wyobraźmy sobie, co by było, gdyby sztuka zniknęła z naszego życia.

Całkowicie?

- Tak. Wszystko, co wiąże się z twórczością, projektowaniem, designem - nagle znika. Nie ma kubizmu, nie ma Mozarta, nie ma sztuki.

Straszne.

- Prawda? Straszne, szare, ubogie. Bez sensu.

Ale sztuka to bardzo szerokie pojęcie. Po czym poznać, że dane dzieło, obraz ma wartość? Że, mówiąc najprościej, jest dobre?

- Sztuka jest dobra dla każdego z nas w różny sposób. Dla mnie, kiedy pochłania moje emocje. Kiedy czuję, że energia, którą odbieram, podziwiając jakieś dzieło, robi na mnie wrażenie, pozwala rozbudowywać moją wyobraźnię. Sztuka powinna inspirować, dawać do myślenia, prowadzić do odważnych decyzji. Wtedy jest dobra. To właśnie dlatego jej nieodłącznym elementem jest prowokacja. Aby dobrze ją rozumieć, trzeba utrzymywać z nią długotrwały kontakt, najlepiej stały, być otwartym na to, żeby się przez nią rozwijać. 

A co z wartością nie tyle estetyczną, co inwestycyjną sztuki?

- Wbrew pozorom to nie są odległe od siebie kategorie. Początkującym kolekcjonerom zawsze doradzam, by najpierw spróbowali ustalić swoje estetyczne wymagania. By po prostu zorientowali się, co im się podoba. A potem, oczywiście, kupili swój pierwszy obraz. Gdy będą już mieli dwa lub trzy, niech zrobią eksperyment: oddadzą je na jakiś czas przyjacielowi i wrócą do domu, do tej przestrzeni, w której obrazy były, a nagle ich nie ma. Co wtedy poczują?

Pan czegoś takiego doświadczył?

- Część moich obrazów mam w mieszkaniu i jestem z nimi na co dzień. Organizując dużą wystawę, musiałem kilka z nich zabrać. Do dziś pamiętam ten moment, kiedy wróciłem wtedy do domu. Poczułem się, jakby ktoś mnie okradł. To już nie był ten dom, w którym chciałem mieszkać. Cała energia nagle zniknęła. To było przerażające. Obraz, który nam towarzyszy, nie wymaga tego, by go codziennie podziwiać, kontemplować. On po prostu jest. Działa na intuicję, na wyobraźnię. Jeżeli tego zabraknie, po prostu czujemy się bardzo źle.

Polacy chętnie inwestują w sztukę?

- W ostatnim czasie ruch na rynku jest dużo większy niż kiedyś. Ale wciąż jest na nim jeszcze dużo miejsca. Obserwuję też, że dziennikarze okazjonalnie piszący o sztuce są zainteresowani niemal wyłącznie rekordami, co nie sprzyja zainteresowaniu nowych kolekcjonerów. Życzyłbym sobie na przykład, żeby wiadomość o sprzedanych obrazach Opałki czy Fangora, nie ograniczała się tylko do tego, jak wysoką cenę osiągnął na aukcji dany obraz, ale zawierała również informację, że np. Fangor, za którego prace płaci się dziś kilka milionów euro, jeszcze kilkanaście lat temu był do kupienia za 20-30 tys. dolarów. Bo to jest ciekawe dla tych, którzy potencjalnie sztuką mogą się zainteresować.

A można jakoś przewidzieć trendy? W co warto zainwestować dziś, żeby za dziesięć lat zarobić duże pieniądze?

- Najlepszą receptą dla kupujących jest to, by kierowali się własnym zmysłem estetycznym i pilnowali, żeby był wyrobiony. Częsty kontakt ze sztuką powoduje, że po jakimś czasie intuicyjnie zauważa się pewne rzeczy, wcześniej niewidoczne. To trochę jak z nauką mówienia. Na początku znamy tylko parę słów. Dogadamy się z najbliższymi, ale książki już nie napiszemy. W sztuce też trzeba przejść etap nauki alfabetu, żeby potem móc tworzyć własne kolekcje. A jeśli ktoś na serio "zarazi" się kolekcjonowaniem, to potem nie będzie już chciał z tego rezygnować. Myśląc o własnej kolekcji, warto też mieć na uwadze to, że kiedyś, być może, będzie ona dostępna szerokiej publiczności, czyli będzie naszą wizytówką. Myślę, że to bardzo ciekawa i twórcza perspektywa.

Czy aukcja SZTUKI TERAZ to dobry moment, by rozpocząć swoją przygodę z kolekcjonowaniem sztuki?

- Doskonały. Przede wszystkim każdą z dostępnych możemy zobaczyć na wystawie w Muzeum Narodowym.

Dlaczego to jest ważne?

- Bo konfrontacja z oryginalną pracą jest, według mnie, elementarnym czynnikiem, który pozwala zdecydować, czy chcemy ją mieć u siebie. W dodatku kolekcja, którą udało się zgromadzić na wystawie, jest bardzo interesująca. W projekt zaangażowali się artyści już bardzo znani, m.in: Dwurnik, Lutczyn, Leto czy Sawka, ale też młodzi, bardzo interesujący twórcy sztuki współczesnej.

A co spowodowało, że w ogóle zdecydował się pan zaangażować w ten projekt?

- Główne powody były dwa. Po pierwsze SZTUKA TERAZ autentycznie przybliża sztukę społeczeństwu, dzięki czemu artyści mogą realnie zaistnieć wśród nowych odbiorców, do których inaczej trudno byłoby im dotrzeć. Po drugie, projekt łączy artystów znanych z młodymi, co jest bardzo cennym doświadczeniem. Dla jednych i dla drugich.

***

Aukcja wieńcząca projekt SZTUKA TERAZ: 20 lutego 2019 r., godz. 19.00, Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa. 

Wystawa prac: 13-20 lutego 2019 r., godz. 11.00-19.00 (poniedziałek-piątek) i godz. 11.00-16.00 (sobota), dom aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa, wstęp wolny.

Reklama