Kolejny aktor dołączył do Szlachetnej Paczki. Tomek Ciachorowski odwiedził niewidomego gitarzystę

Pan Mirosław był cenionym muzykiem. Kocha grać, ale odkąd dwa lata temu stracił wzrok, przestał. Żyje za 529 zł zasiłku i prawie nie wychodzi z domu. - Może to będzie przełom i znowu zacznę - powiedział po tym, jak Tomek Ciachorowski namówił go, by zagrał Claptona. Aktor odwiedził go w jego domu. A wszystko za sprawą Szlachetnej Paczki

Przeczytaj, zanim zdecydujesz, komu przekazać 1% podatku

Reklama

Tomasz Ciachorowski, aktor znany m.in. z seriali Złotopolscy i M jak miłość, podobnie jak przed kilkoma tygodniami Tomasz Kot zdecydował się dołączyć do grona przyjaciół i ambasadorów Szlachetnej Paczki. To jeden z największych i najbardziej skutecznych programów społecznych w Polsce. Działa przez cały rok i pomaga osobom w potrzebie wyjść z biedy, wspierając je w tym, by zaczęły samodzielnie radzić sobie w życiu. W samym tylko 2017 roku połączyła ponad 700 tys. osób - darczyńców, potrzebujących i wolontariuszy.

Odjazdowy upominek

Swoje zaangażowanie w działalność Szlachetnej Paczki Ciachorowski rozpoczął od złożenia wizyty w mieszkaniu pana Mirosława, który w grudniu otrzymał pomoc od darczyńców projektu.

- Mam dla pana prezent - powiedział aktor na przywitanie. - Wiem, że muzyka jest pana pasją. Przyniosłem płytę Hendrixa.

- Hendrix? Jest odjazdowy - ucieszył się mężczyzna.

Ma 61 lat. Sześć lat temu usłyszał diagnozę: obrzęk płuc i cukrzyca. Nie spodziewał się, że oznacza to wyrok. Błyskawiczny postęp choroby sprawił, że jego dotychczasowe życie rozsypało się jak domek z kart. Pomimo podejmowanych wysiłków, wzroku nie udało się uratować. Kiedyś ceniony gitarzysta, który występował w Polsce i za granicą, a do tego cieszył się renomą świetnego serwisanta instrumentów, nagle znalazł się na marginesie.

-  To już szósty rok jak nie mogę grać. Miałem czternaście operacji, czternaście razy leżałem na stole operacyjnym, ale niewiele to dało - mówi.

Nie może uprawiać swojego ukochanego zawodu, jest za młody na emeryturę, żyje z zasiłku. Po odliczeniu stałych wydatków na mieszkanie i leczenie zostaje mu miesięcznie 139 zł.

Zagraj to jeszcze raz

- To wszystko pana gitary? - nie mógł się nadziwić Ciachorowski, rozglądając się po mieszkaniu mężczyzny. Niektóre z nich pan Mirosław samodzielnie złożył.

- A nie dałby się pan namówić, żeby coś zagrać?

- Ale przecież ja nic nie widzę!

Namawiany przez aktora, muzyk jednak podłączył gitarę elektryczną do prądu.

- Jestem zdziwiony! Od razu trafiłem w oktawę - powiedział, gdy spod jego palców popłynęły dźwięki klasyka Erica Claptona. Gdy skończył, przerzucił się na Still got the blues Gary’ego Moora.

- Panie Mirosławie, jak się już pan dał namówić, to nie może pan przestać! Może powinien pan grać częściej?

- Zobaczymy. Może to będzie właśnie taka przełomowa sytuacja, że znów zacznę ćwiczyć.

Szacunek dla bohaterów codzienności

Pomimo dramatycznych doświadczeń i niezwykle trudnej codzienności, pan Mirosław nigdy się nie poddał. - Psychicznie bardzo ciężko mi to dźwigać - mówi. Rzadko wychodzi z domu ("Tylko do lekarzy"), ale interesuje się nowinkami w zakresie leczenia swojej choroby oraz technologiami ułatwiającymi życie niewidomym i szuka sposobów, jak - na ile to możliwe - poprawić swoją sytuację.

W grudniu 2017 roku pan Mirosław otrzymał wsparcie w ramach Szlachetnej Paczki. - Materialna pomoc oczywiście bardzo mi się przydała, ale przede wszystkim poczułem, że nie jestem sam, że tyle osób się zaangażowało, żeby mnie wesprzeć. Czułem, że nie zostałem zapomniany, że są dookoła mnie ludzie. A jak są ludzie, to człowiek nie zginie.

- Panie Mirosławie, dziękuję, że przyjął mnie pan w swoje progi - powiedział na zakończenie spotkania z Tomek Ciachorowski. - Proszę częściej grać.

- Będę się starał. Dziękuję.

Zrób to mądrze. Przekaż 1% podatku SZLACHETNEJ PACZCE

Reklama